Co oferuje nam producent:
Nowatorska kompozycja oleju arganowego i
naturalnego oleju z korzenia łopianu, odbudowuje włosy, wzmacnia ich
strukturę, odżywia cebulki, pobudza wzrost włosów, zmniejsza łojotok,
działa przeciwzapalnie i przeciwłupieżowo. Nawilża, przywraca blask,
ułatwia czesanie i stylizację, nadaje miękkość, elastyczność, wzmacnia,
chroni, zapobiega puszeniu. Włosy stają się mocniejsze, lśniące i pełne
życia.
Skład:
Helianthus Annuus Seed Oil, Argania Spinosa Kemel Oil, SC-CO2-extract Arctium Lappa, BHT.
(o tym, dlaczego ostatni składnik zaznaczyłam na czerwono troszkę później.)
Opakowanie:
Poręczna buteleczka wykonana z twardego plastiku. Duży otwór wcale nie przeszkadza w dozowaniu olejku. Można rzec, że jest to popularny niekapek :D

Konsystencja i zapach:Olejek jest bezbarwny i jak na mój nos praktycznie
bezwonny. Przy dokładniejszym wwąchaniu się w produkt można wyczuć delikatne
ziołowe nuty.
Niektóre dziewczyny narzekają, że po prostu śmierdzi, ale ja przyzwyczaiłam się już do woni arganowego śmierdziucha, więc mogę być na niego nieczuła :D.
Moja opinia:Mini recenzję olejku
Green Phramancy z czerwoną papryczką zamieściłam w
poście z denkiem. Już wtedy miałam wrażenie, że spowodował większą migrację włosów z mojej głowy, ale postanowiłam dać szansę jego arganowemu bratu.
Wcierałam go przez jakiś czas, ale problem z wypadającymi włosami
pojawił się ponownie. Postanowiłam go jak najszybciej odstawić i wykorzystywać wyłącznie na długość.
Kilka postów temu moje dwie odkrywcze czytelniczki (tutaj serdeczne podziękowania dla
fightthedull oraz
Jadwigi! :*) olśniły mnie, że na końcu składu widnieje niejaki
BHT.
Postanowiłam pogrzebać w przestaniach internetów i natknęłam się na wizażowy wątek, gdzie dany składnik jest opisany jako:
Pochodzenia chemicznego. Silny przeciwutleniacz występujący w postaci
bezbarwnych do jasnożółtych kryształów lub krystalicznego proszku,
nierozpuszczalny w wodzie. Używany w celu opóźnienia, zahamowania,
zapobieżenia jełczeniu lub innym procesom niszczącym na skutek
utleniania.
źródło
Na jeszcze innej stronie natknęłam się na to:
Syntetyczne przeciwutleniacze powodują alergie i podrażnienia. Wywolują raka i zmiany genetyczne w komórkach.
Uwaga na: BHT i BHA w spisie składników.
źródło
Zarówno wersja z czerwoną papryczką jak i arganowa zawierają BHT, który okazał się (jako jedyny do tej pory!) źle wpływać na mój skalp.
Z góry chciałabym ostrzec osoby, które borykają się z nadmiernym wypadaniem, aby miały się na baczności kupując właśnie te olejki.
Na długości również szału nie robi. Nie zauważyłam jakiejkolwiek zmiany po jego nałożeniu go przed myciem- ot taki przeciętniak.
Czytając wizażowe opinie można znaleźć głosy, że olejek nawet wysusza końcówki.
Kiedy odkryłam winowajcę mojego wypadania na pewno będę miała się na baczności i zacznę stronić od produktów zawierających BHT w składzie.
Miałyście któryś z olejków Green Phramancy? Czy Wam również BHT powoduje wzmożone wypadanie?