niedziela, 21 grudnia 2014

Moja opinia o grudniowym Shiny Boxie

Prawie wszystkie produkty (oprócz jednego, o którym niżej :D) przeszły swoje testy, więc przyszła pora na mini recenzje:



No to jedziemy:


Krem okazał się dla mnie odrobinę za tłusty. Kto czyta regularnie mojego bloga ten wie, że jestem posiadaczką mieszanej cery w kierunku tłustej.
Pose niestety nie podołało zadaniu i sprawiało, że podkład na mojej buzi szybko przestawał wyglądać dobrze i lekko się ważył.
Myślę, że byłyby z niego zadowolone posiadaczki suchych cer, ponieważ krem doskonale natłuszcza i może okazać się wybawieniem w zimowe dni. Mam nadzieję, że posłuży mojej mamie, którą mam nim zamiar obdarować.


Zawsze kusiły mnie kosmetyki z Pat&Rub, ale do tej pory nie było mi jeszcze dane ich testować.
Rozgrzewający balsam do rąk okazał się strzałem w 10-tkę na zimne dni. Co prawda nie rozgrzewa dłoni (co by mi się przydało szczególnie na uczelni), ale świetnie je wygładza i chroni przed wysuszeniem.
Ma bardzo wygodne opakowanie i mocno tłustą konsystencję co sprawia, że jest bardzo wydajny.
Pachnie cynamonowo-korzennie, chociaż nie jest to woń, która mnie uwiodła.


Firmę LoveMeGreen darzę dużym uczuciem, ponieważ wszystkie produkty, które miałam możliwość do tej pory testować przypadły mi do gustu.
Rozczarowałam się, kiedy spojrzałam na datę ważności olejku, która kończy się już 28 lutego. Nie sądzę, że uda mi się go zużyć...
Mimo wszystko będę się starać, ponieważ jego skład bardzo mnie kusi!


Przyznam, że nie spodziewałam się pasy w Boxie, a tutaj niespodzianka- mamy nowość od Signal.
Ma ciekawy kolor, który niestety okazuje się lekkim utrapieniem. Podczas mycia usta mam pełne niebieskiej piany, która barwi moją szczoteczkę i umywalkę.
Nie wypowiem się w kwestii wybielania, ponieważ zbyt krótko jej używam. Co do jej ,,mocy''- nie zapiera tchu w piersiach, ale fajnie odświeża oddech ;)


Jeszcze trochę i zacznę tonąć w balsamach!
Vaseline nie każdemu może przypaść do gustu, ponieważ w składzie zawiera parafinę. Dla mnie akurat nie przeszkadza.
Nie spodziewam się po nim jakiejś regeneracji, ale jako fanka wszelakich smarowideł do ciała na pewno go z chęcią zużyję.


Lierac to firma, z którą nie miałam jeszcze do czynienia.
Micel spisuje się u mnie całkiem ok, chociaż nie podoba mi się jego dozownik, a mianowicie jego brak.
Mimo wszystko nie mam do niego zastrzeżeń. Dobrze zmywa make up i nie szczypie w oczy. Nie pozostawia po sobie żadnej tłustej warstwy, więc na pewno zużyję go do końca.


Sprawcą pięknego zapachu pudełka była firma Organique, która obdarowała każdą posiadaczkę Boxa pięknie pachnącym mydełkiem.
Jak już wspominałam zimą mam fioła na punkcie cynamonu, więc mydło od razu poszło w ruch.
Nie wysusza rąk i do tego pozostawia na nich swój zapach po myciu!


Kolejny produkt od Vaseline, który ma chronić nas przed zimowym chłodem.
Przyznam szczerze, że pierwszy raz mam do czynienia z czystą wazeliną, ponieważ do tej pory używałam jedynie wszelkiego rodzaju pomadek ochronnych.
Przyznam, że produkt spisuje się bardzo dobrze w kwestii ochrony ust oraz ich nabłyszczenia po nałożeniu trwałych pomadek.


No i na koniec mój rodzynek!
Miałam ochotę na wypróbowanie środkowego cienia, ale niestety okazało się to niemożliwe. O tyle, o ile pierwszy dałam radę otworzyć bez problemu to kolejne są nie do rozgryzienia :D
Siłowałam się z tym cudakiem ja i mój TŻ- jesteśmy bezradni. Może ktoś ma jakiś genialny pomysł jak otworzyć to małe ustrojstwo :D?
APC chyba robi mi na złość...

No i to by było na tyle z grudniowych nowości pudełkowych.
Najbardziej przypadł mi do gustu rozgrzewający krem do rąk, a najmniej... no chyba same się domyślacie :).

Jako członkini VIP uważam pudełko za udane, chociaż zwyczajny zestaw zapewne nie podniósłby tak mojej oceny jak ten z dodatkami.

Jesteście zadowolone ze swoich grudniowych boxów?

13 komentarzy:

  1. Ten balsam do rąk musi być fajny:)
    Pasty Signal mam 3 opakowanie, wkurza mnie, że wszystko barwi na niebiesko, ale poza tym fajnie odświeża i chyba faktycznie wybiela hmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i u mnie co nie co wybieli :D

      Usuń
  2. Narobilas mi ochoty na ten balsam do rak :) Kiepsko z data zuzycia olejku, faktycznie moze byc ciezko. Niezle, ze nie udalo Wam sie rozpracowac cieni ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Balsam do rąk kusi ;)
    Życzę powodzenia w walce z cieniami! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne jest to, że w pudełku znajdują się produkty (czasem i pełnowymiarowe) nieznanych nam marek. :) Na balsam do rąk P&R sama bym się pokusiła, ale nie w regularnej cenie... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Balsam do rąk, oj przydałby mi się taki ;0

    OdpowiedzUsuń
  6. Balsam do rąk na pewno by mi przypadł do gustu :)) Ogólnie nigdy mnie shiny nie ciekawił, a teraz myślę nad zamówieniem:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda że ten olejek ma tak krótka ważność,mnie jakoś nie zachwyciło to pudełko no może poza P&R :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie w sumie najmniej cieszą te cienie i balsam. Lubię dbać o ciało, ale nie przepadam za produktami z parafiną (ale pewnie produkt i tak zużyję). Dla mnie największym hitem jest krem do rąk Pat&Rub i krem Pose. Mydełko cynamonowe to bardzo miły dodatek, a olejek ma krótki termin ważności. Mój na szczęście do 19 marca :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli zaciekawił Cię post zostaw komentarz. Będę bardzo wdzięczna :)