piątek, 19 grudnia 2014

Barwi, ale co?- słów kilka o regenerującej masce ożywiającej kolor od Marion w kolorze czerwieni

Dawno na moim blogu nie pojawiła się żadna recenzja, prawda? Mam kilka zaległych w zapasie, więc dzisiaj przyszedł czas na coś kolorowego w mojej pielęgnacji:


Co oferuje nam producent:
Maska do włosów ożywia i rozświetla kolor włosów farbowanych. Chroni pigment przed szybkim utlenianiem. Odżywia i regeneruje włosy, chroni je przed szkodliwym wpływem promieniowania UV, nadaje im połysk. Zawiera prowitaminę B5, witaminę E oraz olejek z kiełków pszenicy (nawilżenie i odbudowa struktury włosa) oraz roślinne ekstrakty, przywracające połysk i nadające głębię koloru. Jedno opakowanie to 2 saszetki - na dwa razy przy włosach krótkich, na jedno użycie przy długich.

Skład:
Aqua,Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Cetremonium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20 Hydrolyzed Keratin, Isopropyl Myristate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Triticum Vulgae Germ Oil, Ascorbyl Palmitate Polyquaternium-10, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Glycerin, Papaver Rhoeas Petal Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Parfum, Polyquaternium-59 (and) Butylene Glycol, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolino ne (and) Methylisothiazolinone, Methylparaben, Propylparaben, Basic Red 51, 3-Nitro-P-Hydroxyethylaminophenol, Citric Acid, Triethanolamine, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Opakowanie:
Saszetka podzielona na dwie części. Jedna wystarczyła mi na 2 obfite użycia ;)


Konsystencja i zapach:
Maseczka jest dość gęsta, ale włosy bardzo szybko ją chłoną, więc należy nakładać jej większą ilość. Pachnie dość specyficznie- na pewno nie jest to jakaś piękna woń.

Moja opinia:
Zachęcona opiniami innych dziewczyn postanowiłam, że przetestuję ją i ja. Cicho liczyłam na lekkie, błyszczące refleksy na włosach.
Użyłam ją już kilka razy, więc przyszła pora na ostateczny werdykt.

Za każdym razem podczas nakładania musiałam uważać na to, żeby chociaż odrobina maseczki nie wylądowała na skórze głowy, ponieważ mocno farbowała i pozostawiała po sobie wtedy nieciekawe plamy...


Ciężko było ją odmyć również z rąk. Jeśli już tak mocno barwi, to jak spisała się w tej kwestii na włosach?
No niestety, ale tutaj się rozczarowałam. Nie zauważyłam żadnego efektu- nawet większego błysku.
Nie odnotowałam również odżywienia czy wygładzenia. Maska jedynie wspomagała rozczesywanie.

Niestety, ale nie wrócę do niej ponownie, bo okazała się jednym wielkim niewypałem w moim wypadku.

Nie odradzam jej, bo u wielu osób dawała zadowalające efekty.

Miałyście? Lubicie saszetkowe maseczki od Marion?

PS. Widziałyście dzisiejszą gazetkę z Rossmana :)?

https://rossmann.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-rossmann-19-12-2014,10812/1/

13 komentarzy:

  1. O kurczę, a dla mnie jest rewelacyjna :)
    Uwielbiałam wersję do brązów, kiedy miałam naturalny kolor, teraz wielbię tę do czerwieni, a siostra zachwyca się do blondu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie po Twojej recenzji tak się na nią rzuciłam :D

      Usuń
  2. Nie miałam z tą maseczką do czynienia, trochę z niej niewypał ... ;/
    Powiem Ci, że ja nie przepadam za Marionem, miałam już kilka produktów tej firmy, ale jedyny, o którym mogę powiedzieć, że jest ok, to serum termoochronne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na serum mam w przyszłości ochotę :)

      Usuń
  3. Oo, o tym jeszcze nie słyszałam. Samą firmę Marion lubię, ale nie wszystkie kosmetyki wspominam rewelacyjnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie stosujemy tego typu masek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że się nie za dobrze sprawdziła no i minus, że pozostawia plamy

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze mówiąc to dla mnie nowość, szkoda że taki bubel.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam wersję do włosów ciemnych i moje włosy strasznie się z nią nie polubiły. Były po niej suche i bez życia.

    OdpowiedzUsuń
  8. W takim razie przynajmniej troche mniej bedzie mnie kusic ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ale ciemna :) chyba bałabym się ze wyciapie nią wszystko w łazience :) z Mariona uzywałam tylko octu malinowego i był fantastyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście podczas jej nakładania zawsze mocno uważałam, żeby nie wypadła mi z rąk :D

      Usuń
  10. Mam ją, akurat dobrze, że mi o niej przypomniałaś :) Zobaczę jak sprawdzi się u mnie ;) Nie lubię kosmetyków Marion, ale jako jedni z nielicznych mają coś w ofercie do włosów rudych/czerwonych :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli zaciekawił Cię post zostaw komentarz. Będę bardzo wdzięczna :)