niedziela, 21 września 2014

Dlaczego zmieniłam system olejowania po 2 latach włosomaniactwa?


handsomemen.pl

Od początku włosomaniactwa starałam się regularnie nakładać oleje na swoje włosy.
Jeśli czytacie mojego bloga regularnie zapewne wiecie, że mój skalp należy do prawdziwie odpornych i często nazywam go wręcz stalowym.

Nie podrażniało go nic. Nie swędział, ani się nie piekł. Obcy był mi łupież, albo wszelkie krostki. Niestety lubił się przetłuszczać, ale mogę śmiało powiedzieć, że już to opanowałam.

Jedyną rzeczą, której nie toleruje moja skóra głowy to składnik BHT. O jego działaniu przekonałam się dopiero wtedy, kiedy drugie opakowanie olejku z Green Phramancy tym razem łopianowego (poprzednio był z czerwoną papryczką) spowodowało wzmożoną migrację włosów z głowy.

Od tej pory postanowiłam, że wszystkie produkty, które będę kładła na skalp nie mają prawa zawierać podrażniającego mnie składnika i tak było do momentu, kiedy w moje ręce trafiła kuracja od Elfa Pharm.

Trafił mi się tam olejek, który w swoim składzie nie dość, ze zawierał BHT to i parafinę. Na początku rzecz jasna go przekreśliłam, ale moja ciekawość sprawiła, że wylądował na mojej głowie przez zalecane 2 godziny.

Co się okazało? Nie zauważyłam wzmożonego wypadania. Nałożyłam po raz kolejny- znowu nic. Po kilku tygodniach również nie odnotowałam żadnych efektów ubocznych, a więc postanowiłam zrobić mini test i pozostawić go (jak to zazwyczaj robiłam) na całą noc. Kolejnego dnia znalazłam jak dawniej w wannie znaczne ilości uciekających do rury odpływowej włosów.


Dopiero teraz mnie olśniło! Poskładałam sobie wszelkie fakty i okazało się, że zazwyczaj, kiedy na mojej głowie olej gościł całą noc, drugiego dnia wypadało mi znacznie lub nie więcej włosów.

Dlaczego dopiero teraz? Wcześniej nie zwracałam na to jakoś szczególnej uwagi. Moja czupryna ma gorsze i lepsze dni. Raz olejowałam włosy na noc, innym razem znowu na kilka godzin. Nie było tutaj większej regularności, więc myślałam, że to normalne.

kobietamag.pl

Od tej właśnie pory przestałam żyć w przekonaiu, że im więcej tym lepiej.
Moja skóra głowy nie potrzebuje, aby lądował na niej olej przed każdym myciem. Nie jest problematyczna, więc dopieszczenie raz na jakiś czas zdecydowanie jej wystarcza.

Na chwilę obecną nie nakładam na nią żadnego olejku. Od początku września przed myciem wcieram w nią balsam z enzymami pijawek i zauważyłam, że w ogóle nie protestuje. Jest w tak samo dobrej ,,kondycji'' jak wcześniej.

Jeśli już zdecyduję się nałożyć na skalp jakiś olejek, to zazwyczaj leżakuje on tam nie dłużej jak 2-3 godziny. Jest to optymalny czas jak dla mnie.


Gdyby nie zbieg okoliczności z olejkiem od Elfa Pharm chyba nadal żyłabym w pewnego rodzaju błędzie. Po co miałabym dopieszczać tak mocno moją skórę głowy, jeśli ona tego nie potrzebuje.
Rzecz jasna- z długością jest inaczej. W tym wypadku jak najbardziej obowiązuje zasada im więcej tym lepiej.

Całe szczęście przestałam już mylić skalp z długością i odkryłam, że to 2 całkiem odmienne części mojego ciała ;).


Na koniec zapewne się powtórzę, ale chciałabym przypomnieć o najważniejszej rzeczy- nie traktujcie mojego posta jako wyroczni. U wielu dziewczyn olej położony na całą noc sprawdza się o wiele lepiej niż ten, który odżywia skalp przez kilka godzin. Próbujcie i przyglądajcie się uważnie swoim potrzebom!

A jak u Was ma się sprawa z olejowaniem? Skalpy potrzebują mocnego dopieszczania, czy raczej zostawiacie je w spokoju?

42 komentarze:

  1. Ja po 2 latach włosomaniactwa dopiero teraz przełamuję się na nakładanie oleju na skalp - nigdy wcześniej tego nie robiłam. Nakładam go jak tylko mam na to ochotę, czyli w sumie średnio raz w tygodniu i zawsze na 2 h przed myciem. Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie, aby spać z olejem na skalpie w nocy. Nawet Anwen niedawno pisała, że więcej z tego złego niż dobrego.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie i ja zapewne przejdę do olejowania średnio raz w tygodniu. Wyjątkiem będzie najwyżej w przyszłości jakiś olejek na porost włosów jeśli go kupię :)

      Usuń
  2. U mnie lepsze efekty daje olejowanie całonocne, gdy trzymam olej na skalpie krócej włosy lecą w takiej samej ilości jak wcześniej. U każdego sprawdza się inny sposób ;) ale trzeba sporo czasu by poznać upodobania swoich włosów ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że wiesz co służy Twojemu skalpowi :)

      Usuń
  3. Ja zrezygnowałam z całonocnego olejowania skry głowy, bo zawsze skutkowało u mnie wzmożonym wypadaniem.
    Z kolei olejowanie na długości zazwyczaj stosuję na całą noc, bo tak mi wygodniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zapewne teraz nie będę miała czasu na całonocne olejowanie długości ;)

      Usuń
  4. Słyszałam o tym że włosy przetłuszczające się lubią reagować wypadaniem po dłuższym kontakcie oleju ze skórą głowy. Ale wiesz - dobrze że w porę zauważyłaś, zanim fryzura zmieniła ci się w "dmuchawiec".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie sądzę, że nawet jeśli nadal praktykowałabym olejowanie na noc to skończyłabym z ,,dmuchawcem'' na głowie ;)
      Były to nieznacznie większe ilości, których i tak wolę teraz unikać.

      Usuń
  5. ja nie stosuję olejków na skalp ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie nakładałam jeszcze oleju na skalp ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie olej nałożony powyżej ucha zupełnie się nie sprawdza, bez względu na to ile go trzymam, włosy są obciążone, a tym samym okropnie oklapnięte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie pozostań przy nakładaniu go od ucha w dół :)

      Usuń
  8. Ja zwykle nakładam olej jakąś godzinkę przed myciem, bo nie wyobrażam sobie spania z olejem na włosach - wszystko byłoby wtedy w tym oleju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... pamiętam jak spałam z olejem musztardowym ;)

      Usuń
  9. Michasiu, przy zbyt długim nakładaniu olejów na skórę głowy powstaje hormon DHT, który powoduje wypadanie :) Dlatego nie powinno się nakładać ich na dłużej niż godzinę czy dwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrego to i dobrze posłuchać... :)
      Dziękuję za cenną informację!

      Usuń
  10. Moj skalp jest anty olejowy, wiec nawet nie probuje z nim walczyc ;) Masz racje Kochana, skalp, a wlosy, to dwie zupelnie inne bajki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Twój skalp jest rzeczywiście wybredny...

      Usuń
  11. u mnie włosy i tak lecą ;/ ale rzeczywiście po nocnym olejowaniu jest ich już multum... więc teraz na noc tylko długość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale już nie będę miała czasu na nakładanie oleju na noc... Studia zobowiązują :D

      Usuń
  12. Ja jeszcze nie nakładałam oleju na całą noc, a na skalp robię maseczkę z olejkiem i drożdżami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubiłam maseczkę z drożdżami, ale niestety nie mogłam znieść zapachu piekarni, który unosił się cały czas nade mną w ciepłe dni :D

      Usuń
  13. Ja bardzo boję się kłaść jakikolwiek olej na skalp, jeśli już, to coś czystego (np. kiełki pszenicy, żadne mieszanki) i na maks. godzinkę ;) Olejek khadi kiedyś tak mnie podrażnił, że nie chcę o nim pamiętać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie po Khadi zaczęły niestety lecieć włosy...

      Usuń
  14. ja przez nakładanie oleju na skalp nabawiłam się tłustego łupieżu i podrażnienia skóry głowy :/ a szkoda, bo bardzo ciekawią mnie olejki na porost włosów. Zazdroszczę Ci ,,stalowego" skalpu, u mnie jest niestety odwrotnie :/ mam do Ciebie pytanie, tonizujesz skórę głowy przed nałożeniem olejku ? czytałam o tym jakiś czas temu i bardzo mnie ten wątek zainteresował :) i teraz z innej beczki, bardzo lubię czytać Twojego bloga :) posty są takie hmm.. inne ? w pozytywnym tego słowa znaczeniu :) ciekawe i przydatne :)
    pozdrawiam,
    Ilona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak. Tonizowaniu poświęciłam nawet oddzielny post:
      http://zaslepionawlosomaniactwem.blogspot.com/2014/06/tonizowanie-skory-gowy-co-i-jak-oraz.html

      Dziękuję bardzo za miłe słowa!

      Usuń
    2. a no tak, jak zobaczyłam zdjęcia z posta to sobie przypomniałam ;) skleroza nie boli ;p nie ma za co :)

      Usuń
  15. U mnie olej GP z czerwoną papryczką bardzo dobrze sprawdzał się na skalpie :) Mam ten z elfa pharm, ale obawiam się parafiny i innych składników w nim zawartych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek z czerwoną papryczką powodował większą migrację włosów z głowy. Mimo wszystko nie wrócę do niego pomimo już zmienionej taktyki nakładania oleju. Dlaczego? Bo poza wypadaniem nie odnotowałam żadnych spektakularnych efektów...

      Usuń
  16. Skalpu jeszcze nie olejowałam O_o Ale mam w planie zacząć jak kupie olejek sesa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby sprawdził się u Ciebie lepiej niż u mnie :)

      Usuń
  17. Ja nakladam olej tylko na noc bo zawsze rano myje wlosy a nie bede o 4tej wstawac zeby sobie olej nalozyc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wyobrażam sobie już teraz porannego mycia włosów :D

      Usuń
  18. ważne że to odkryłaś ;) lepiej później niż wcale jak to się mówi ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też kiedyś olejowałam włosy na całą noc, ale po jakimś czasie zmieniłam to na krótszy okres i to był u mnie (podobnie jak u Ciebie zresztą) strzał w 10!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nasze skalpy są podobne w tej kwestii :D

      Usuń
  20. Uzywalam olejka rycynowego.. Tylko przez 2h na skalpie byl i wypadro mi ponad 2 razy wiecej wlosow niz normalnie ;d od tamtej chwil nic prawie moj skalp nie doswiadczyl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie akurat rycyna nie robi nic złego.
      Szkoda, że nie przyspiesza porostu ;)

      Usuń
  21. ja natomiast zauważyłam, że mój skalp lepiej reaguje na olejek nakładany na mokro

    OdpowiedzUsuń

Jeśli zaciekawił Cię post zostaw komentarz. Będę bardzo wdzięczna :)