niedziela, 19 maja 2013

Moja włosowa historia

Zacznijmy ode mnie jako małej dziewczynki. Miałam włosy cieniutkie, ale w miarę proste. Był to taki średni brąz.
Mama wiecznie je upinała, ponieważ jako dziecko nie przepadałam za chodzeniem w rozpuszczonych włosach. W wieku 9 lat chodziłam zazwyczaj w warkoczu, który sięgał pasa i kończył się cieniuteńkim ,,mysim ogonkiem''.
Nie zwracałam uwagi na moją czuprynkę. Myłam ją (o zgrozo) rzadko. Czasem potrafiłam nie myć włosów nawet tydzień! Nie przeszkadzało mi to, ponieważ zazwyczaj związywałam je w kucyk i przypinałam odstające włoski milionami spinek.

W wieku 13 lat postanowiłam podciąć włosy i to drastycznie. Skróciłam je za namowami do ramion i zdecydowałam się na grzywkę.
Moje włosy zaczęły się falować i tym samym puszyć. Sterczały w każdym kierunku, a ja nadal używałam TYLKO szamponu ze sklepowej półki. Zaczęło się codzienne mycie grzywki, która szybko się przetłuszczała i za nic nie chciała się układać przez wicherek na środku (ścięta na prosto).

Starałam się utrzymać długość włosów. Nie farbowałam ich i tym samym nie dbałam. Nadal nosiłam je związane w ciasny kucyk, ponieważ nie mogłam ich w żaden sposób okiełznać.

(2009)

Postanowiłam pofarbować włosy i ponownie je skróciłam. Postanowiłam, że użyję czekoladowego brązu.

(2010)

Poszła również w ruch ,,kochana'' prostownica. Od tej pory się z nią nie rozstawałam (nadal sam szampon w pielęgnacji włosów). Stawały się coraz bardziej suche i praktycznie wcale nie chciały rosnąć. Łamały się i były bardzo szorstkie w dotyku. Moje końcówki wołały o pomstę do nieba.

Włosy zaczęłam prostować praktycznie codziennie. Delikatne odgniecenia były nie do przeżycia, więc drugiego dnia rano (myłam włosy co drugi dzień) dostawały porcję parzącego zabiegu. Rodzina zaczęła zwracać mi uwagę, że końce moich włosów wyglądają na prawdę źle, ale ja nie zwracałam na to uwagi. Kupiłam jedną zwykłą odżywkę napakowaną silikonami oraz szampon i nadal robiłam swoje.

(2011)

Rok 2012 był przełomowy. Jadąc na wakacje zapomniałam zabrać ze sobą prostownicy. Byłam zrozpaczona. Nie mogłam znieść siebie w napuszonych włosach. Nie pomagało samo podkręcanie na szczotce, ponieważ po 10 minutach wracały do poprzedniego stanu. Pocieszałam się myślą, że tu gdzie jestem nikt mnie nie zna i poddałam się. pofarbowałam włosy rudą farbą, ale oczywiście osiągnęłam porządny efekt, czyli jasny kasztan.
Włosy były suche i zniszczone, a po 2 miesiącach przestały być w tak tragicznym stanie jak na początku. Pamiętam, że stosowałam wówczas odżywkę z Dove, które trochę uratowała moje włosy. Nadal nie przestawałam korzystać z suszarki. Postanowiłam zacząć hodować grzywkę.

(2012- koniec sierpnia. Tutaj po prostowaniu na gorącym powietrzu suszarki. Wyglądały już lepiej)

Kiedy wróciłam do domu natrafiłam na blog Idalii oraz Anwen. Zachwyciłam się ich włosami i postanowiłam zacząć dbać o swoje. Łudziłam się, że kiedy trochę poużywam olejów i zmienię pielęgnacje moje włosy staną się tak piękną i lśniącą taflą jak na blogu pierwszej Pani.
(2012- wrzesień)

Nie rezygnowałam z suszarki. Oczywiście postanowiłam hodować włosy. Stosowałam wiele produktów na raz. Co mycie używałam innego oleju, więc kompletnie nie wiedziałam co mi służy, a co nie.

Pofarbowałam włosy henną. Zaczęłam ograniczać ilość stosowanych produktów i dokładniej się im przyglądać. Moje włosy były w coraz lepszej kondycji, ale nadal zawzięcie suszyłam prostując je na szczotce.


 
(2012- grudzień)
Im dalej szłam w pielęgnacji, tym bardziej zaczęłam przywykać do swoich fal. Zrezygnowałam z suszarki, skupiłam się na składach i pielęgnacji o moje fale. Próbowałam różnych metod stylizacji.


(2013- marzec)
Wiem, że przede mną daleka droga, ale nie mam zamiaru się poddawać. Pielęgnacja włosów to moja pasja, która przynosi pozytywne efekty. Ogromną podporą są również moje czytelniczki, dzięki którym zawdzięczam sporą motywacją do tego co robię. Dziękuję Wam! :)

29 komentarzy:

  1. Włoski masz teraz prześliczne, nastąpiła zdecydowana poprawa. Ja też ostatnio zastanawiam się nad dodanie włosowej historii xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty w dzieciństwie a ja teraz nie przepadam za noszeniem rozpuszczonych włosów :)
    Jako dziecko też myłam włosy raz w tygodniu i większość dzieci z mojej rodziny miało/ma tak samo. Po prostu kiedyś włosy mi się nie przetłuszczały. Ale nie pamiętam w ogóle kiedy przerzuciłam się na częstsze mycie.

    I też miałam tak, że myślałam, że jak będę idealnie pielęgnowała włosy, to staną się idealnie gładką taflą. Ale fal nie zmienię... Tak naprawdę zrozumiałam to bardzo niedawno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie po tygodniu były już tłuste, ale niestety jakoś większej uwagi do tego nie przywiązywałam...

      Usuń
  3. Podoba mi się to określenie hodować włosy :D Widać już dużą poprawę, powodzenia w dalszej walce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. teraz masz piękne włosy!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Różnica ogromna, a w sumie niewiele czasu upłynęło. Jestem pod wrażeniem. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej podobają mi się Twoje włosy ułożone w fale.

    OdpowiedzUsuń
  7. No trochę się w życiu Twoich włosów działo.
    Pamiętam, że ja na początku też się łudziłam, że wystarczy używać tych kosmetyków i robić tak jak te kobiety, i włosy już od razu się staną idealnie proste, błyszczące i ładnie ułożone. Taa... naiwność początkującej :)
    Ale z Twoimi rzeczywiście, z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej. Zazdroszczę, bo to musi dawac niezłego kopa- takie patrzenie, że starania dają efekty. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne włosy, i kolor gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że przestałaś je codziennie prostować, dużo lepiej wyglądają pokręcone :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja w ostatnim poście Ci pisałam o prostownicy ;P a widzę, że sama przeszłaś ten etap u siebie ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. piękne masz włosy i śliczny kolor :)
    dobrze, ze już uch nie prostujesz. ja również 'zerwałam' z prostownicą ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. cudowne włosy - długość, kolor <3 widać że pielęgnacja dała ogromny efekt

    OdpowiedzUsuń
  13. śliczne włosy :)) i ta długość! marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jest różnica :) Podobają mi się Twoje fale na przedostatnim zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie jest stworzyć taką włosową historię choćby po to, żeby sprawdzić co robiło się źle i jak szybko włosy się regenerują itp.

    OdpowiedzUsuń
  16. az ciezko uwierzyc ze to te same wlosy!

    OdpowiedzUsuń
  17. Loki fajne i te na ostatnim zdjęciu ale jak dla mnie za długie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dążę, aby były jeszcze dłuższe ;)

      Usuń
  18. Najważniejsze, że teraz są piękne :)) ładny masz naturalny kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. ach, fragment o prostowaniu włosów traktowanych tylko szamponem mrozi krew w żyłach ;p dobrze, że zapomniałaś prostownicy na wakacje, to najlepsze, co mogło Ci się przytrafić :)
    powodzenia w dalszej walce! jest już dużo lepiej, niż kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Masz takie piękne fale, które dodają włosom wigoru, objętości i swoistego życia, a nie doceniasz tego. Zaraz złapię tą prostownice i upalę Ci jakieś pasemko :P A kysz a kysz!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. jestem pełna podziwu :) świetna metamorfoza!

    OdpowiedzUsuń
  22. Śliczne włosy i ta figura Oo :)

    OdpowiedzUsuń
  23. osiągnęłaś bardzo ciekawe efekty w stosunkowo któtkim czasie, gratulacje! :)
    masz przewspaniałe włosy!

    OdpowiedzUsuń
  24. Najbardziej mi się podobają na zdjęciu z grudnia 2012 :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli zaciekawił Cię post zostaw komentarz. Będę bardzo wdzięczna :)